Jak polityka energetyczna wpływa na domowe rachunki za prąd (cz. 1)

Co z podwyżkami cen prądu w 2019 r.?
Foto: Adobe Stock
Mamy własny węgiel, własne kopalnie, własne opalane węglem elektrownie. Tylko że eksploatacja krajowych zasobów węgla jest tańsza jedynie z pozoru.
Artykuł w skrócie:
  • Czy polska energetyka to dobrze funkcjonujący organizm?
  • O jakie podwyżki wnioskują koncerny energetyczne?
  • Czy działania rządu wpłyną na ceny energii?

Jeśli szukać praprzyczyny obecnych problemów energetycznych naszego kraju, to tkwi ona głęboko pod ziemią. To węgiel. Nieekologiczny i w ogólnym rozrachunku – drogi. Dziś wyraźnie widać, że polityka energetyczna ubiegłych dekad miała krótkie nogi.

Co prawda powstawały farmy wiatrowe i projekty inwestycji w morskie elektrownie wiatrowe, słyszeliśmy o planach budowy elektrowni jądrowych, powoli mieliśmy zmniejszać naszą zależność od węgla, ale ostatnie decyzje polityczne oznaczają zmianę kursu.

Polska już od kilku lat zajmuje miejsce w czołówce europejskich krajów o najwyższych cenach hurtowych prądu.

Pod względem cen hurtowych energii elektrycznej, biorąc pod uwagę możliwości nabywcze mieszkańców, Polska jest trzecim najdroższym krajem w Unii Europejskiej (wyprzedzają nas tylko Niemcy i Portugalia).

Ekonomia jest nieubłagana

Koncerny energetyczne odczuwają niekorzystną dla siebie tendencję, odnotowują wzrost kosztów produkcji i reagują tak, jak zareagowałby każdy przedsiębiorca – podnoszą ceny.

Pod koniec 2018 r. kraj obiegła informacja o planowanych podwyżkach – średnio o 25%. Uzasadnienie wniosków było dość oczywiste: wzrost cen węgla, wzrost cen uprawnień do emisji CO₂, a także wzrost kosztów dystrybucji. Medialnemu szumowi towarzyszył szum polityczny, spowodowany zderzeniem ekonomicznej rzeczywistości z obietnicami wyborczymi – złożonymi przede wszystkim odbiorcom indywidualnym, czyli gospodarstwom domowym.

Pakiet działań zapobiegających podwyżkom cen prądu dla odbiorców indywidualnych w 2019 r. będzie kosztował Polskę 9 mld zł.

Rząd podejmuje działania

Kiedy na horyzoncie pojawiło się widmo podwyżek, politycy zajęli się sprawą w przyspieszonym tempie. Efektem było uchwalenie ustawy, której efektem ma być dotrzymanie politycznej obietnicy: „ceny pozostają bez zmian”.  

Dlatego akcyza za prąd ma zostać obniżona z 20 zł/MWh do 5 zł/MWh (co jest prawie najniższą dopuszczalną przez UE wartością). Drugim pomysłem jest zmniejszenie aż o 95% opłaty przejściowej (czyli pozostałości transformacji gospodarczej w Polsce, również wliczanej w cenę prądu).

Dodatkowo ustawa przewiduje obowiązek utrzymania w 2019 r. taryf z 2018 r. Dostawcy mają więc sprzedawać prąd poniżej kosztów, a w zamian za to będą otrzymywali rekompensatę, wypłacaną ze specjalnie powołanego Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny.

Czy jednak zapłacimy więcej?

Uchwalenie ustawy, a nawet znalezienie wspomnianych miliardów złotych wcale nie rozwiązuje problemu. Pomysł na „schowanie” podwyżek może zostać zakwestionowany przez Unię Europejską, która bardzo skrupulatnie bada przypadki udzielania tzw. pomocy publicznej, czyli dofinansowania działalności firm komercyjnych z budżetu państwa. Niewykluczone, że producenci energii będą musieli zwrócić otrzymane dotacje. W takiej sytuacji na pewno odbije się to na cenach prądu, prowadząc do ich jeszcze szybszego wzrostu.

W każdym razie – scenariusz raczej nie jest optymistyczny.

Porównaj ceny energii w Twoim regionie